Marzec 2019
W marcu do projektu zaprosiłyśmy dwie dziewczyny, siostry, Anię i Kasię.
Dlaczego dwie dziewczyny - bo jako jedyne zgłosiły się jako siostry, bo chciałam pokazać ich relację, bo zawsze marzyłam o siostrze ale rodzice moi dali mi brata :)
Dlaczego w marcu - bo Kasia przyjechała do Polski tylko na kilka tygodni. Obroniła pracę doktorską i wracała za ocean. Ten czwartek w którym odbywała się sesja, to był jej ostatni dzień w Polsce.
Dlaczego taka sukienka a raczej sukienki - miało być lekko i dziewczęco, trochę retro.
Dlaczego to miejsce - kocham Warszawę. Ulica Marszałkowska to ulica która kojarzy mi się z czasem mojej beztroski, z niezależnością, pośpiechem, anonimowością w Wielkim Mieście. Tu przez krótki czas swojego życia wynajmowałam mieszkanie, tu spotykałam się na randki w ciemno, tą ulicę pamiętam jako dziecko, nastolatka i dorosła kobieta. Moje miejsce.
A jak się potem okazało - idealny wybór, bo obie dziewczyny są zakochane w Warszawie.
To o czym będę pamiętała po tej sesji, to to co powiedziała jedna z nich - nie chodzi na codzień w sukienkach... czasami na imprezę założy taką która się nie rzuca w oczy kolorem... ponieważ pracuje w męskim zawodzie, w męskim towarzystwie i faceci nie dali by jej żyć patrząc przez pryzmat jej kobiecości na to co robi w pracy.
A tak krótkich sukienek obie dziewczyny nie nosiły od lat.
Na ulicy spotkałyśmy się z krytyką... a właściwie Ania i Kasia... od pewnej starszej Pani w ich stronę poleciały słowa dezaprobaty, że się tak rozebrały prawie do rosołu. No jednak to był marzec... ale bardzo słoneczny dzień.
Modelki: Ania i Kasia
Sukienki: Zara
Makijaż i Stylizacja: Kamila Giemza
Dlaczego dwie dziewczyny - bo jako jedyne zgłosiły się jako siostry, bo chciałam pokazać ich relację, bo zawsze marzyłam o siostrze ale rodzice moi dali mi brata :)
Dlaczego w marcu - bo Kasia przyjechała do Polski tylko na kilka tygodni. Obroniła pracę doktorską i wracała za ocean. Ten czwartek w którym odbywała się sesja, to był jej ostatni dzień w Polsce.
Dlaczego taka sukienka a raczej sukienki - miało być lekko i dziewczęco, trochę retro.
Dlaczego to miejsce - kocham Warszawę. Ulica Marszałkowska to ulica która kojarzy mi się z czasem mojej beztroski, z niezależnością, pośpiechem, anonimowością w Wielkim Mieście. Tu przez krótki czas swojego życia wynajmowałam mieszkanie, tu spotykałam się na randki w ciemno, tą ulicę pamiętam jako dziecko, nastolatka i dorosła kobieta. Moje miejsce.
A jak się potem okazało - idealny wybór, bo obie dziewczyny są zakochane w Warszawie.
To o czym będę pamiętała po tej sesji, to to co powiedziała jedna z nich - nie chodzi na codzień w sukienkach... czasami na imprezę założy taką która się nie rzuca w oczy kolorem... ponieważ pracuje w męskim zawodzie, w męskim towarzystwie i faceci nie dali by jej żyć patrząc przez pryzmat jej kobiecości na to co robi w pracy.
A tak krótkich sukienek obie dziewczyny nie nosiły od lat.
Na ulicy spotkałyśmy się z krytyką... a właściwie Ania i Kasia... od pewnej starszej Pani w ich stronę poleciały słowa dezaprobaty, że się tak rozebrały prawie do rosołu. No jednak to był marzec... ale bardzo słoneczny dzień.
Modelki: Ania i Kasia
Sukienki: Zara
Makijaż i Stylizacja: Kamila Giemza
















Komentarze
Prześlij komentarz