Numer 13 na szczęście
To była trzynasta sesja. Poza projektem który miał zawierać 12 stylizacji tak jak 12 miesięcy w roku. Ale zawsze każda książka musi mieć okładkę, więc to sesja okładkowa :) Była akcja ratowania życia małemu Filipkowi. Była sesja wystawiona na licytację. Była Aneta, która na licytację pojechała specjalnie po to by wylicytować sesję "Czerwona Sukienka". Kwota przeszła moje najśmielsze oczekiwania. Ogromne serce Anetki... chciałam by miała wyjątkową pamiątkę. Spotkałyśmy się rano u Anety w domu celem zrobienia makijażu i zakręcenia włosów. Synek Anety został tego dnia odstawiony do przedszkola wcześniej niż zwykle. Wsiadłyśmy i pojechałyśmy, 150 km, nad polskie Malediwy. Nie obyło się bez przygód.... mój sandał został zniszczony podczas schodzenia ze stromego zejścia, więc resztę dnia spędziłam na boso... Anetka chciała podejść za blisko brzegu i ruchome piaski zaczęły ją wciągać... a wracając stałyśmy na autostradzie dodatkowe 1,5 godziny bo wydarzył się tragiczny wypadek z o...



